Od niedzieli dziennikarze pytają mnie, czy naprawdę książę Karol kupi pałac w Bożkowie. Wczoraj opowiadałam o tym w I programie Polkiego Radia, przedwczoraj w rozgłośni regionalnej, a jeszcze wcześniej w Radiu Wrocław. Wizyta w Polsce księcia Karola, który m.in. zainteresował się stanem dolnośląskich zabytków, sprawiła, że pojawiła się nadzieja na coś nowego dla naszych zamków i pałaców. Postanowiłam więc dowiedzieć się, jak to naprawdę z tym Bożkowem jest i czy mieszkańcy okolicy powinni już zacząć ćwiczyć ukłony.

Pałac w Bożkowie jest rzeczywiście piękny. Słusznie mówi się o nim, że jest trochę takim zamkiem z Disneylandu. Pięknie położony z malowniczą, strzelistą wieżą, mógłby z powodzeniem zagrać w jakiejś bajce. Od kilku lat jest prywatną własnością, niemieckiego-irlandzkich wspólników, którzy postanowili już jakiś czas temu go sprzedać. Za jakieś 26 milionów, takie informacje mam od gminy, więc przepraszam jeśli pomyliłam się o kilka milionów. Nie udało się, więc Bożków został wystawiony gdzieś w Internecie za 9 milionów złotych i ciągle nie mógł znaleźć nowego właściciela. Nie sztuką - co wszyscy właściciele obiektów zabytkowych wiedzą - jest kupić pałac, potem jednak trzeba o niego zadbać, ogrzewać go zimą tonami węgla, opiekować się nim zgodnie ze wszelkimi konserwatorskimi wymogami. Inaczej pałac umiera, pokrywa się pleśnią, grzybem, czy czym tam chcecie, zapadają mu się podłogi. A to, niestety, wszystko kosztuje.
Przeklęte freski
Pierwszy przykład z brzegu: zamek w Ciechanowicach w Rudawach Janowckich. Kupiła go prywatna osoba, miała dobre chęci a tu nagle, uuppps, na całym pierwszym piętrze, od podłogi do sufitu, wspaniałe renesansowe freski. Przyjeżdżają naukowcy, badacze i się zachwycają, pieją, że freski z Ciechanowc są cenniejsze od tych na Wawelu i że absolutnie, absolutnie, absolutnie, trzeba je zachować dla potomności. I że będzie to kosztowało... 1 500 000 złotych. Właściciel poprosił o dotację Ministersywo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie dostał, bo są ograniczenia, w końcu okazał się możliwy układ, że właściciciel wykłada jedną trzecią tej sumy - zgodził się - a reszta państwo. I co? Pieniędzy, tej reszty nie ma, nie ma hotelu, który miał zostać otwarty w zamku w Cichanowicach a częściowo odsłonięte freski pewnie wnet zaczną łapać wszelkie brudy i wilgoć z powietrza. Sytuacja jest patowa.
Szczerze mówiąc, diabli mnie biorą jak patrzę na to co się w Ciechanowicach dzieje. Może należałoby odwrócić sytuację. Nie mówić, tak jak w jednej z wypowiedzi prasowych powiedział rzecznik MKiDN: 'Kupując nieruchomość trzeba liczyć się z konsekwencjami" , a powiedzieć sprzedając obiekt zabytkowy osobie prywatnej trzeba się liczyć z tym, że trzeba będzie jej pomóc, bo chodzi tu nie o willę w Wołomininie tylko obiekt wielkiej klasy, dziedzictwo, których należy się w każdej chwili chwalić. Przecież większość tych zabytków ciągle nabywa się od gmin czy państwowych agencji. Ale ad rem.
Ukłony dla księcia
Bajkowy pałac w Bożkowie szczęścia nie ma. Kiedyś w parkowym ba
Myślę, że książę Karol lub jakikolwiek inny książę, czy to tytułowany czy po prostu finansowy byłby dla Bożkowa ogromną szansą. Pewnie, wzorem angielskich włości, można by zamek zwiedzać, Karol mógłby sobie tu z Camillą zaglądać do prywatnych apartamentów i wszyscy by z tego skorzystali. Tak właśnie jest w Wielkiej Brytanii, wiele prywatnych rezydencji udostępnianych jest w jakimś zakresie dla zwiedzających. W ten sposób wszyscy są zadowoleni a zabytki żyją. Byle tylko nikt takiemu Karolowi nie przeszkadzał, byle tylko.
























