I znów mi się to stało! I do tego tuż przed podróżą. Niech sobie każdy mówi co chce, ale znowu zamiast poświęcać czas podróżowaniu i tajemnicom, muszę walczyć z kartą do bankomatu. Ale jaką posiadam za to wiedzę!
Wiem, kiedy najlepiej dokonywać przestępstw bankomatowych. Wszystkiego dowiedziałam się dzięki infolinii mojego banku. Właśnie szykowałam się do podróży i tuż przed wylotem z Polski, poszłam jeszcze do miasta pozałatwiać kilka spraw.
Przy okazji podjąć trochę gotówki z bankomatu, który znajduje się przy wejściu do głównego oddziału mojego banku we Wrocławiu, Nordei. Była sobota rano. Wybrałam pieniądze, jednak nauczona złymi doświadczeniami (już raz mi zablokowali kartę, bo podobno została zeskanowana), na chwilę zatrzymałam wzrok na dziwnym urządzeniu jakby przylepionym do bankomatu. Coś w rodzaju niewielkiej półkuli z dziurką, która od biedy mogłaby uchodzić za oko miniaturowej kamerki. Pierwszy raz widziałam coś takiego na bankomacie, ale prawda jest i taka, może za światowa nie jestem. Nie spodobało mi się to dziwne urządzenie. Ponieważ była sobota rano i w banku nikt nie pracuje, zadzwoniłam na infolinię. A tam miły pan zapytał, czy oddział jest zamknięty. Boże.... no przecież inaczej bym nie dzwoniła, logiczne, prawda? Potem powiedział, że poinformuje pracowników banku i w poniedziałek sprawę sprawdzą. W poniedziałek! Czyli za dwa dni!
Nie dawało mi to spokoju. Zadzwoniłam jeszcze raz na infolinię, ale podniósł ten sam pan. Zapytałam, czy nie powinien np. zadzwonić do wrocławskiej Straży Miejskiej, albo gdzieś, żeby ktoś przyszedł i sprawdził. I dowiedziałam się, że tego nie zrobi, bo to przecież nie Straż Miejska jest dysponentem bankomatu.
- Ale co z moją kartą? A jak mi ją państwo znów zablokujecie, a ja właśnie wyjeżdżam? A co z bezpieczeństwem moich pieniędzy? – dopytywałam się niecierpliwie. A pan z telefonu miło oznajmił, że nikt mi przecież tak szybko drugiej karty nie wyda i że poradzić nic się tu nie da.
Zadzwoniłam więc (już tak z godzinę nerwów i dzwonienia mijało) do znajomej dyrektorki innego banku, a ona krzyknęła: Rany boskie, jeśli tam rzeczywiście jest kamerka, to najwięcej takich przestępstw odbywa się właśnie w weekendy! Twoim obywatelskim obowiązkiem jest zadzwonić na policję!
To się już trochę dowiedziałam: a) że przez dwa dni raczej nikt nie zajmie się moją sprawą, b) że przez weekend pewnie jeszcze kilka osób będzie tam wyciągać pieniądze c) że teraz to ja naprawdę już nie mogę czuć się bezpieczna d) i że radzić muszę sobie sama. Zadzwoniłam więc na policję, wróciłam szybko do domu, wyczyściłam konto i pojechałam w świat. Ale, do diabła ciężkiego, zrozumieć tego wszystkiego nie mogę! To tak ma wyglądać bezpieczeństwo moich pieniędzy????
Bardzo możliwe, że dziwna kulka na bankomacie to coś zupełnie zwykłego, i jako osobnik prosty, literatka, za przeproszeniem, znać się na tym nie muszę. I choć obywatelski obowiązek spełniłam, czuję się jak histeryczka. W końcu milionów na koncie nie mam i w razie czego bank by mi zadośćuczynił. Ale ogólnie głupio tak jakoś. I zrozumieć trudno...







