iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wesołych Świąt!

     Przed chwilą przyszedł kolejny wierszyk. Podpisany przez tajemniczego Marka, którego pewnie gdzieś kiedyś poznałam. Pół godziny temu dotarły inne smsy z wierszykami, rozesłanymi przez kogoś z długiej listy nazwisk w jego komórce. Nie mam pojęcia kim są ludzie, którzy je wysyłają, ale cieszy mnie, że pamięta o mnie tyle osób. Ale tych bezoosobowych wierszyków nienawidzę.

      Nie chce ci się do mnie zadzwonić albo chociaż napisać maila, w którym zamiast Mikołaja wyciętego z Internetu jest na górze moje imię, to zapomnij lepiej o składaniu życzeń. Pokaż, że osoba, której chcesz „pożyczyć” w Święta jest naprawdę ważna. To nic nie kosztuje, a jest – mówiąc językiem reklam – bezcenne. Ja, niestety, nie mogą dzwonić do wszystkich, którzy do mnie piszą. Wiem, że większość z Was myśli podobnie jak ja, więc oprócz serników i tych prezentów pod choinkę, dziękuję za wszystkie listy, które codziennie dostaję, tajne i jawne informacje o skarbach i ukryciach, zdjęcia z Waszych wypraw, ciepłe, a niekiedy i gorzkie słowa.

     Życzę Wam wszystkim tego co i sobie (bo jakże inaczej?)
Cudownych podróży, emocjonujących przygód, od czasu do czasu  trochę spokoju, bezpiecznego świata dookoła i marzeń nie do końca spełnionych, żeby było o czym dalej marzyć. I oczywiście, Wesołych Świąt!

    Ps. Któryś z Czytelników zapytał mnie, co robiłam z dziwnymi urządzeniami w Górach Sowich. W ramach projektu magazynów „Focus” i „Focus Historia” usiłowaliśmy wytłumaczyć niewytłumaczalne zjawiska. Ale o tym za chwilę, duchy nijak się mają do kręcenia przedświątecznego sernika :)
 

Komentarzy: 6
Czy duchy naprawdę istnieją, czyli dziwne sprawy zamkowe

Musiało do tego dojść. W końcu trzeba było dojść do opowieści o duchach. Kto był w sobotę w Rudawach Janowickich, na reklamowanych przez mnie imprezach, wie, o czym mówię.

Droga z Mniszkowa do zamku Bolczów (polecam, piękna trasa niebieskim szlakiem) pokryta była gęstą mgłą, drzewa wydawały się w niej tak tajemnicze, miało się wrażenie, że zaraz pojawi się coś niewyobrażalnie dziwnego, tajemniczego, niezwykłego....

W sobotę tydzień wcześniej również spędziłam czas w niezwykłych okolicznościach. W Krakowie, przy wielkim stole u naszych przyjaciół, słuchaliśmy opowieści o duchach. Kraków to idealne miejsce do takich rozmów, a przy stole nie siedzieli też byle amatorzy.

Przy stole siedzieli znawcy, którzy – jak twierdzą – z duchami mają na co dzień kontakt. Jeden z nich, bardzo udanie zresztą, naśladował sapanie jakie słychać, gdy duch idzie po schodach. Myślicie, że żartuję? Brr, to sapanie słyszę do dzisiaj, choć na drugi dzień dość serdecznie się z niego śmialiśmy.

I pewnie o duchach bym nie pisała, gdyby znowu nie pojawiły się nowe okoliczności. Zostałam bowiem zaproszona do poważnego projektu, który ma celu wykazanie, że te wszystkie zjawiska, które dzieją się w zamkach wcale nie mają z duchami nic wspólnego. Przepraszam, że piszę o szczegółach, ale obiecałam.... Za chwilę wszystko będzie jasne i o wszystko z wielką radością opowiem.  

Jeżdżąc po starych dworach, zamkach i pałacach, często pytam żartem ich właścicieli, czy mają ducha. Większość się śmieje, ale wielu, kiedy już pękną między nami pierwsze bariery, zaczyna „puszczać farbę”. Podobnie jest z osobami, które pracują w podziemnych trasach turystycznych. Podobne historie opowiadają poszukiwacze skarbów. Zawsze największe wrażenie robią na mnie opowieści z jednego z podwrocławskich dworów, gdzie a to przesuwa się krzesło, a to drży szafa, albo kurki otwierają się same i leci z nich woda. Niewiarygodne, prawda? Albo opowieść zasłyszana wiele lat temu w zamku Grodziec. Ówcześni dzierżawcy gościli akurat grupę harcerzy. Nagle dzieciaki zobaczyły postać idącą przez salę gdzie spali, choć wszystko było pozamykane. Harcerze z krzykiem zaczęli się rozbiegać, postać znikła a za chwile w kuchni poleciały wszystkie garnki. W to też nie chce się wierzyć, nieprawdaż?

Do dziś pamiętam kolejną historię opowiedzianą mi przez profesora Politechniki Wrocławskiej, którego przyjaciel kupił bardzo stary dom. Zamieszkał w nim szczęśliwie, jednak przeszkadzały mu hałasy ze strychu (ciekawe, że te duchy tak lubią strychy). Myślał, że to jakieś zwierzę, ale nie... Stare krzesła na poddaszu zmieniały miejsca, mniejsze przedmioty przenosiła jakaś niewidzialna ręka. Profesor, twardy racjonalista, doradził przyjacielowi aby wysypać strych mąką i w ten sposób złapać dowcipnisia. Tak też zrobili. W nocy hałasy na strychu nie dały spać. Gdy dwaj panowie wbiegli na górę, na podłodze z mąki nie było ani śladu.  



Myślcie, co chcecie, ale ja lubię takie historie. I wierzę w nie. Jednak opisując je w swoich książkach, zawsze zastanawiam się, gdzie leży ich źródło. Czy to rzeczywiście duch, czyli zjawisko, które należy przyjąć, a którego tłumaczyć nie trzeba? A może, jak twierdzi np. Ryszard Gąsierkiewicz, wykładowca i dyrektor Studium Psychotroniki im. Juliana Ochorowicza w Krakowie, stare domy mają swoje pole informacyjne i dawnych właścicieli, te właśnie duchy, trzymają w miejscu, w którym żyli, dawne, niezałatwione sprawy. Stąd tyle opowieści o zbrodniach, tragediach, nieszczęśliwych miłościach i samobójstwach w miejscach, które związane są z duchami.

Najbardziej zawsze bawi mnie, jeśli w starym domu spotykam twardych racjonalistów. Ci dopiero nie wiedzą co zrobić ze swoim duchowym problemem. Bo jak mogą zaakceptować zjawisko, które ich zdaniem nie istnieje. Widzę, że trochę się z tym męczą. Na drugim biegunie są ci, którzy sobie ze swoimi duchami gadają a nawet twierdzą, że je widzą. Ela Szumska, moja przyjaciółka i pani na kopalni złota w Złotym Stoku (fajne miejsce na wypad z rodziną) twierdzi, że jej goście również czują  COŚ w sztolniach. Ale – do diabła – co to jest?

Spójrzcie jak w weekend wyglądał las koło Bolczowa. Niewidzialne musi istnieć, prawda? A może macie inne zdanie?

Komentarzy: 3

NAJNOWSZE WPISY

NAJNOWSZE KOMENTARZE

O MNIE

Joanna Lamparska

Joanna Lamparska - szuka skarbów, podróżuje, pisze książki o tajemnicach i niezwykłych miejscach. Zakochana w Dolnym Śląsku.

Mój profil w iWoman.pl

KATEGORIE

ARCHIWUM