iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Gdzie są skarby Eriki?

 

Od wielu już lat łapię się na tym samym. Podczas poszukiwań jak zahipnotyzowana stoję nad chłopakami wywijającymi łopatą, nad koparką wyrywającą wielki dół albo nad jakimś eksploratorem mozolnie robiącym dziurę w ścianę. Choć rzadko jest coś na końcu takiej dziury, nigdy nie znudziło mi się to stanie i patrzenie na pasję, z jaką poszukiwacze dążą do celu. Tak było i teraz.
 
W pałacu Jedlinka spotkaliśmy się pogadać, wziąć udział w konferencji „Historia moją pasją i przygodą”, wypić za zdrowie Roberta Kmiecia, który przywiózł cały, niezbędny do poszukiwań sprzęt i właśnie w Jedlince obchodził urodziny. Ale przyjechaliśmy też odnaleźć trzy skrzynie, które Erika Boehm z pałacu Jedlinka kazała ukryć tuż przed końcem II wojny światowej.
 
O tych skrzyniach wspominałam już wielokrotnie, ale teraz miejsce ich ukrycia wskazał członek rodziny mieszkającej niegdyś w pałacu. Próbę przebadania terenu podjęła ekipa Adam Sikorskiego z programu „Było nie minęło”, a całą imprezę zorganizował Łukasz Kazek, wielki miłośnik i znawca historii Gór Sowich. Georadar pokazał dokładnie miejsce, w którym doszło do jakiejś ingerencji w ziemi, właściwie trzy takie miejsca, wszystkie jednak okazały się pudłem. Skrzyń nie ma, ale, moim zdaniem nie powinno ich tam już być.
 
Jeżeli zostały ukryte tam gdzie wskazuje pan Boehm, to łatwo je było namierzyć, albo radzieckim żołnierzom, albo szabrownikom, albo po prostu mieszkańcom okolicy. Miały bowiem zostać ukryte tuż obok zabudowań gospodarczych. Zresztą są tacy, którzy twierdzą, że jedna z trzech wspomnianych w rodzinnych pamiętnikach skrzyń, została już odnaleziona, zaś to, co było w środku, najprawdopodobniej przepadło. Pytanie; czy wszystkie trzy zostay złożone razem, czy też nie?
 
Mniejsze i większe znaleziska z Gór Sowich z ostatnich lat, które co prawda, nie są Bursztynową Komnatą, ale uzupełniają historię tych okolic, dają nadzieję, że może te „skarby” Eriki jeszcze gdzieś czekają. Bo wbrew pozorom, ludzie znajdują – najczęściej przez przypadek - ale wszyscy wiemy jak jest, więc o niektórych znaleziskach nie słychać w ogóle. Czasem tylko znajdzie się ktoś, jak teraz w Jedlince, kto nieoczekiwanie wyciąga dokładną mapę okolic Wałbrzycha z zaznaczonymi bocznicami kolejowymi z czasów wojny (kłania się „złoty pociąg”, o ile istniał), albo ktoś, kto „sprzedaje” informację o ukrytych na jednym z podwórek dobrach rodziny Manfreda von Richthofena, czyli słynnego Czerwonego Barona.
 
Takie informacje dają ciągle nadzieję na poszerzenie wiedzy o historii naszego regionu. Nigdy nie rozumiałam ludzi szukających dla pieniędzy, naprawdę emocjonujące jest poszukiwanie historii, opowieści, śladów ludzi. A czasem bywa i tak, jak teraz w Jedlince. Magda, żona Łukasza Kazka, po prostu w tym całym zamieszaniu zgubiła obrączkę. I choć nie udało się znaleźć tajemniczych skrzyń, znalazła się, na szczęście, obrączka. I to się nazywa skarb!
Komentarzy: 2

Komentarze

2011-10-20 20:41:21 | 212.7.162.* | witia47
Re: Gdzie są skarby Eriki? [1]
Obludna jest Pani w koncowce artykulu skomentuj
2011-10-21 19:00:41 | 83.26.200.* | Wojtasso
witia47 - trzeba było tam być i przeżyć to oczekiwanie na wielkie odkrycie, tą niepewność, tą adrenalinę...
Skrzyń nie znaleziono, ale przynajmniej Magda odzyskała obrączkę ;) - widzieć tą radość... bezcenne! I nie
rozumiem skąd niby ta "obłuda" ma płynąć... Pozdrawiam Pani Joanno - może jeszcze kiedyś przy barze
wspomnimy "Zupę lokaja pałacowego" ;) - Wojtek ze Śląska (tego Górnego). skomentuj