iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Tajemnica wejścia, którego nie ma

Prawie każdy dolnośląski pałac albo zamek ma taką historię. W 1945 roku wchodzą Rosjanie, szabrują, pakują, wywożą, podpalają. Giną bezcenne dzieła sztuki, meble, całe wyposażenie.
 
Rosjanie wycierają buty w cenne płótna (to opowieść z Kamieńca Ząbkowickiego), strzelają do kryształowych luster (wspomnienie z Karpnik), tną w paski dywany, bo nie mieszczą się w samochodach (okolice Kraskowa). Każdy, kto choć trochę interesuje się historią Dolnego Śląska zna setki takich opowieści. Tym bardziej zainteresowała mnie historia, która ma swój ślad w dokumentach, a związana jest z zamkiem Grodno (ciągle wraca do mnie ten zamek). W czerwcu 1947 roku do zamku, przez tylną bramę, miało wejść stu radzieckich żołnierzy, którzy zagrabili znajdujące się tam ciągle zbroje. Informacja ta była prawdopodobnie zmyłką, chodziło o „zwalenie” na Rosjan wcześniejszych, polskich kradzieży z zamku. Mnie jednak zaintrygowało w tej informacji coś zupełnie innego, to, że Rosjanie weszli „przez tylną bramę”.
 
O innych, nieznanych wejściach do Grodna często opowiada się przy piwie. Legenda nabrzmiewa. Bardzo ciekawą informację przekazał mi kilka lat temu Łukasz Kazek, niegdyś pracujący właśnie w Grodnie. Pod koniec lat 30. XX wieku w zamku miały odbywać się obozy niemieckiej młodzieży. W czasie jednej z takich „imprez”, odbywających się o zmierzchu, któryś z chłopców poszedł gdzieś w głąb zamku i zniknął. Znaleziono go po kilku godzinach poza obrębem murów, poturbowanego. Prawdopodobnie gdzieś upadł, może uderzył się, nic więcej nie wiem. Podobno miał wyjść jakimś przejściem, które zostało uznane za niebezpieczne i zamurowane. To wszystko, czego udało mi się dowiedzieć o tej sprawie (no, może nie tak wszystko, ale resztę chcę sobie zostawić do książki). Czy to kolejna legenda o zamku, która świetnie wpisuje się w jego różne tajemnicze dzieje? Zawsze wydawało mi się, że tak. Ale skoro już po wojnie, poważny urząd nie neguje istnienia drugiego wejścia do zamku, to znaczy, że ono istniało. Pytanie tylko gdzie?
 
Być może to, co teraz piszę czyta ktoś, kto w tamtych czasach miał możliwość oglądania zamku i podpowiedziałby, gdzie szukać tego wejścia. Kolejna tajemnica tego niezwykłego i mojego ulubionego zabytku, zostałaby wyjaśniona.

Komentarzy: 3

Komentarze

2012-01-08 21:11:00 | 178.37.63.* | Iksjusz
Re: Tajemnica wejścia, którego nie ma [0]
Podejrzewam, że wszystko to są ... wieści mające wyprowadzić w pole ewentualnych poszukiwaczy.
Niemcy na pewno spodziewali się hordy zreinkarnowanych Walończyków, co to z łomami i młotami rozkują Dolny
Śląsk wzdłuż i wszerz ku uciesze gawiedzi "pilnującej".

Wszak te nie tak dawne przeoranie góry gdzieś w jeleniogórskiem, w poszukiwaniu "Pociągu" jest tego dowodem.

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że zamiast wysyłać jakiś pociąg, mogący zostać zaatakowanym jeszcze na
torach; prościej byłoby wszystko załadować na jakąś barkę i utopić. Choćby pod elektrownią. skomentuj
2011-11-20 20:35:03 | 78.9.135.* | Gart
Re: Tajemnica wejścia, którego nie ma [0]
Posiadam książkę "Tajemnice Ukrytych Skarbów" i w niej też jest rozdział z listami od von Schrecka
Pozdrawiam skomentuj
2011-11-18 18:02:01 | 78.145.251.* | Karkus
Re: Tajemnica wejścia, którego nie ma [0]
Witam !
Gdzie mogę nabyć Pani książkę "Poszukiwacze skarbów" z rozdziałem Listy von Schrecka
Z góry dziękuje za odpoiedź.
Pozdrawiam skomentuj